Cz. 3
9.5.44
Jarek znowu zabrał mnie na spacer. Tym razem nie przygotował pikniku, ale i tak było super! Jarek i ja chodzimy ze sobą. Zapytał mnie o to, na spacerze. Zgodziłam się, choć nie wiem czy ja jestem dobrą kandydatką na drugą połowę czegokolwiek, a co dopiero na drugą połowę serca. Nie wiem, naprawdę.
Jedziemy gdzieś, wywożą sanitariuszy do pomocy w drugiej części Warszawy. Na to spotkanie miałam nie jechać ja, Karina i jeszcze mała grupka osób. Niestety jeden z sanitariuszy, który miał tam jechać został postrzelony... Ja jadę za niego...
CZ. 4
10.5.44

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz