piątek, 29 października 2010

Pamiętnik...

1.1.1944 r.
Dziś zaczyna się rok 1944. Wszyscy mówią, że to już ostatni rok wojny. Och, żeby to była prawda! Tak bardzo bym chciała, iść ulicą i nie bać się łapanki. Zapomniałam napisać że dziś kończę 14 lat. Mama wyprawiła mi wspaniałe przyjęcie. Nie pamiętam kiedy ostatnio mogłam się tyle najeść! To głupie, ze pisze o jedzeniu gdy tyle ludzi umiera. 
Postanowiłam pisać pamiętnik, bo nikomu nie mogę powiedzieć o mojej pracy dla... Ale tego nawet nie wypada chyba pisać w pamiętniku. Wczoraj był sylwester spotkaliśmy się, cały nasz zastęp, Pod Lipami. Był też Jarek, poprosił mnie nawet do tańca. Byłam bliska omdlenia. To była jedna z najcudowniejszych nocy w moim życiu, ponieważ ze względu na godzinę policyjną musieliśmy zostać wszyscy do rana. Śpiewaliśmy, gadaliśmy i było super. Większość rozmów była na temat: co będziemy robić po wojnie. Jarek powiedział, że po wojnie pójdzie do uniwersytetu i będzie prawnikiem. A ja? Jeszcze nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym. Och, muszę już iść! Mama mnie woła jedziemy do cioci Anety po mleko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz