piątek, 29 października 2010

Pamiętnik CZ.3 i CZ. 4

Cz. 3
9.5.44
Jarek znowu zabrał mnie na spacer. Tym razem nie przygotował pikniku, ale i tak było super! Jarek i ja chodzimy ze sobą. Zapytał mnie o to, na spacerze. Zgodziłam się, choć nie wiem czy ja jestem dobrą kandydatką na drugą połowę czegokolwiek, a co dopiero na drugą połowę serca. Nie wiem, naprawdę.
Jedziemy gdzieś, wywożą sanitariuszy do pomocy w drugiej części Warszawy. Na to spotkanie miałam nie jechać ja, Karina i jeszcze mała grupka osób. Niestety jeden z sanitariuszy, który miał tam jechać został postrzelony... Ja jadę za niego...

CZ. 4
10.5.44
Jarek nie żyje. Zginął na akcji. Chciałabym również nie żyć. Halka moja drużynowa mówi, że nie jest tak łatwo w takowych czasach żyć. Trzeba iść przez życie i sie nie oglądać. Jarek zginął za Polskę... Ale ja i tak chcę zginąć przy pierwszej sposobności. Już nigdy się nie zakocham...

Pamiętnik CZ. 2

22.3.44
Nie pisałam prawie trzy miesiące, ale tyle mieliśmy pracy, przygotowania do egzaminów sanitarnych. Właśnie wczoraj ja i Karina zdałyśmy testy sanitarne. Karina to moja najlepsza przyjaciółka. Jesteśmy sanitariuszkami. Bardzo się z tego cieszę, gdyż lubię pomagać ludziom. Zwłaszcza teraz, kiedy najbardziej tego potrzebują. A oprócz tego w szpitalu brakuję rąk do pracy.
Wczoraj był pierwszy dzień wiosny. Jarek zwolnił się ze zmiany i zabrał mnie na spacer, brzegiem Wisły. Teraz chyba już wiem co zrobię w przyszłości, ale to nie jest jeszcze przesądzone. Jarek przygotował dla nas piknik. Kanapki i konfitury jego mamy były przepyszne!
O Matko! Jak późno! Karina już jest. Idziemy do kina.

Pamiętnik...

1.1.1944 r.
Dziś zaczyna się rok 1944. Wszyscy mówią, że to już ostatni rok wojny. Och, żeby to była prawda! Tak bardzo bym chciała, iść ulicą i nie bać się łapanki. Zapomniałam napisać że dziś kończę 14 lat. Mama wyprawiła mi wspaniałe przyjęcie. Nie pamiętam kiedy ostatnio mogłam się tyle najeść! To głupie, ze pisze o jedzeniu gdy tyle ludzi umiera. 
Postanowiłam pisać pamiętnik, bo nikomu nie mogę powiedzieć o mojej pracy dla... Ale tego nawet nie wypada chyba pisać w pamiętniku. Wczoraj był sylwester spotkaliśmy się, cały nasz zastęp, Pod Lipami. Był też Jarek, poprosił mnie nawet do tańca. Byłam bliska omdlenia. To była jedna z najcudowniejszych nocy w moim życiu, ponieważ ze względu na godzinę policyjną musieliśmy zostać wszyscy do rana. Śpiewaliśmy, gadaliśmy i było super. Większość rozmów była na temat: co będziemy robić po wojnie. Jarek powiedział, że po wojnie pójdzie do uniwersytetu i będzie prawnikiem. A ja? Jeszcze nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym. Och, muszę już iść! Mama mnie woła jedziemy do cioci Anety po mleko.